Bez Rose'a też można

2012-02-17 ostatnia aktualizacja: 2012-02-17 10:49 źródło: Informacja własna  fot. ASInfo
NBA
Derrick Rose

W najciekawszym meczu zawodowej ligi NBA koszykarze Chicago Bulls udowodnili, że potrafią wygrywać nawet bez swojego wielkiego lidera, Derricka Rose'a. "Byki" pokonały we własnej hali mocny przecież Boston Celtics i poprawiły swój bilans na 25-7.

Początek nie zapowiadał się jednak dobrze, bo goście prowadzeni przez swojego rozgrywającego, Rajona Rondo (17 punktów, 8 asyst, 7 zbiórek), szybko odskoczyli na kilka oczek. Dopiero w drugiej kwarcie miejscowi złapali przysłowiowy rytm i w drugiej części tej ćwiartki, kiedy po akcji Kevina Garnetta (18 punktów, 10 zbiórek) Boston odskoczył na 22:31, Bulls zaczęli odrabiać straty.

Bardzo dobrze radzili sobie podkoszowi - Carlos Boozer (23 punkty, 15 zbiórek) oraz Joakim Noah (odpowiednio 15 i 16), zaś z obwodu doskonale wspierał ich Luol Deng, który pod nieobecność Rose'a wziął na siebie ciężar rozgrywania, rozdał aż 10 asyst, dorzucając przy okazji od siebie 23 oczka do dorobku drużyny. Dzięki tym kilku minutom to właśnie Chicago prowadziło schodząc na przerwę 44:35.

Zawodnicy z Bostonu nie składali broni i na półtora minuty przed końcem trzeciej kwarty trafienie Garnetta ze skrzydła pozwoliło im zmniejszyć straty na 60:56, a w kolejnej akcji trójką popisał się Ray Allen (12) i mecz praktycznie zaczynał się od nowa. Na początku ostatniej kwarty Celtowie na moment wyszli nawet na prowadzenie, lecz wymieniona wcześniej dwójka podkoszowych gospodarzy oraz Deng szybko znów odskoczyli i tym razem nie oddali już tej zaliczki, wygrywając ostatecznie 89:80.

Z ostatniej chwili

Znani sportowcy

Ostatnie filmy

Zobacz wszystkie filmy arrow

Galeria multimediów

Zobacz wszystkie fotogalerie arrow

Gorące newsy