W poniedziałek potwierdzono przejście Pawła Brożka do Celtiku Glasgow. Napastnik reprezentacji Polski został wypożyczony przez drużynę wicemistrza Szkocji do końca sezonu z opcją pierwokupu. - To nie jest Wisła Kraków, tu nie będzie czekało na niego miejsce w pierwszym składzie. Paweł będzie musiał pokazać, że może coś dać tej drużynie - mówi w rozmowie ze Sportową Agencją Informacyjną ASInfo były napastnik "The Bhoys", Dariusz Dziekanowski.
- Czy Paweł Brożek będzie potrafił odnaleźć się w lidze szkockiej, gdzie dominuje futbol siłowy?
- Nie wiem, trudno jest mi powiedzieć. Okaże się to dopiero po jego występach. Paweł nie sprawdził się w Turcji, a szkocka liga rzeczywiście jest bardziej oparta na motoryce. Z drugiej strony tacy piłkarze wysoce zaawansowani technicznie jak Lubomir Moravcik czy Henrik Larsson bardzo dobrze radzili sobie w Celticu, więc nie ma na to reguły.
- A czy nie jest to dla niego zbyt duże wyzwanie na obecnym etapie jego kariery? Celtic jest wielkim klubem, gdzie nie takich jak on sadzano na ławce.
- Można by mieć małe zastrzeżenie do siły przebicia Pawła Brożka, bo nie udało mu się w większym stopniu zaistnieć w reprezentacji. Poza tym nie wiem, czy wyciągnął odpowiednie wnioski po przygodzie w Trabzonsporze. Paweł potrzebuje dużej determinacji, by zaistnieć w Celticu, gdyż tam jest bardzo ważne, żeby pokazać publiczności, że zależy nam na grze nawet wtedy, gdy drużyna przegrywa. W Celticu trzeba doceniać każdą minutę spędzoną na boisku i robić wszystko, żeby zespół osiągnął jak najlepszy wynik.
- Tymczasem Brożek może trafić z deszczu pod rynnę, bo jeszcze w tym okienku transferowym nowym napastnikiem "The Bhoys" może zostać Marc Janko, doskonale znany nam z meczów Wisły Kraków z Twente. Jego warunki fizyczne dużo bardziej predysponują go do gry w Celticu niż Brożka.
- Przede wszystkim chodzi o umiejętności, o zdolność odnalezienia się w polu karnym, a dopiero w dalszej kolejności patrzy się na warunki fizyczne. Trudno jest oczekiwać, żeby w bardzo dobrym klubie, jakim jest Celtic, czekało miejsce na Pawła, żeby coś mu się z góry należało. W zawodowej piłce nic nie jest podane na tacy, Paweł będzie musiał po prostu walczyć o miejsce w zespole. To nie jest Wisła Kraków czy inny polski zespół, gdzie może czasami podejście do meczów ligowych nie jest stuprocentowe.
- Brożek nie może wobec tego liczyć na to, że dostanie na początku szansę wykazania się w 2-3 meczach w pierwszym składzie?
- Jeśli chodzi o pensję, która została zapisana w kontrakcie, to klub na pewno będzie ją wypłacał, ale Paweł nie może spodziewać się żadnych przywilejów. Już od pierwszego treningu powinien zacząć przekonywać trenera, że zasługuje na grę w zespole, musi pokazać, że może dać coś tej drużynie, wykazać się determinacją. A czy dostanie na początku jakieś szanse gry w pierwszym składzie, to zależy, w jakim momencie będzie zespół. Przede wszystkim zadecyduje jednak wrażenie, jakie zrobi na trenerach od pierwszego treningu. Na pewno będzie obserwowany pod kątem jego piłkarskiego charakteru: czy jest osobą, która ma w oczach żądzę zdobywania bramek i postawę zwycięzcy, czy kimś, kto godzi się z porażkami, czy nawet pojedynkami na treningu.
- Według pana którym z tych dwóch typów piłkarza jest Paweł Brożek?
- Cóż, dawno nie widziałem go w akcji. W Wiśle nie chcieli budować na nim zespołu, więc został sprzedany do Trabzonsporu. Możemy tylko gdybać, czy Paweł wykorzysta obecną szansę, czy będzie tylko przechodził z klubu do klubu i zaczynał wszystko od początku.
- Jednak u kibiców powinien mieć na początku pewne fory, gdyż mówiło się o zainteresowaniu Glasgow Rangers, ale ostatecznie trafił do "The Bhoys".
- Kibice Celticu są wyczuleni na takie sprawy, więc w pierwszych meczach będą do niego bardzo pozytywnie nastawieni. Na początku będzie mógł u nich liczyć na pewien kredyt zaufania, który można jednak szybko roztrwonić, więc z każdą minutą spędzoną na boisku będzie musiał potwierdzać swoją klasę. Miejmy nadzieję, że Paweł wykorzysta ten kredyt w odpowiedni sposób.
- Niezależnie od perypetii klubowych Brożek jest powoływany do reprezentacji Polski. Według pana jest to napastnik, który może godnie zastąpić Roberta Lewandowskiego, gdyby ten miał gorszy dzień?
- Myślę, że Robert będzie grał w pierwszym składzie niezależnie od dyspozycji dnia, będzie ważnym zawodnikiem naszej kadry podczas mistrzostw Europy. Może jednak dojść do sytuacji, że obaj będą grać w ataku, ale nie sądzę, żeby Brożek go wygryzł z pierwszej jedenastki. Co najwyżej będzie wchodził za niego na końcowe minuty. Patrząc na postawę Lewandowskiego w Borussii Dortmund, jego głód zdobywania kolejnych bramek, nie sądzę, żebyśmy musieli się w przyszłości zastanawiać, kto powinien być naszym napastnikiem numer 1.
- Kontrakt z Celtikiem podpisał również Jarosław Fojut, ale najprawdopodobniej zacznie on obowiązywać od kolejnego sezonu. Czy nie lepiej byłoby, zwłaszcza w kontekście Euro 2012, gdyby przekonał szefów Śląska Wrocław do transferu jeszcze tej zimy?
- Trener Franciszek Smuda ma go teraz na miejscu, może go oglądać w każdym meczu ligowym. Trzeba zadać sobie pytanie, czy przebiłby się od razu do składu Celticu i jak by się zaaklimatyzował. W Śląsku pełni ważną rolę, jest podstawowym zawodnikiem, ważnym ogniwem w składzie Oresta Lenczyka. Podpisanie kontraktu z Celtikiem może dać do myślenia sztabowi reprezentacji Polski, że warto przyjrzeć się uważniej temu piłkarzowi.
- Cały czas w Celticu jest Łukasz Załuska, ale chyba nie ma większych szans, by wygryzł z pierwszego składu etatowego bramkarza Frasera Forstera.
- Trzeba by się zapytać Łukasza, co decyduje o tym, że nie chce odejść z Celticu. Może to są pieniądze, może trener cały czas obiecuje mu, że dostanie szansę gry, a może po prostu rodzina czuje się bardzo dobrze w Glasgow i dlatego nie chce zmieniać klubu? Trzeba pamiętać, że sprawy finansowe są dla piłkarzy zawsze bardzo ważne.
Z ostatniej chwili
Znani sportowcy
Ostatnie filmy
Galeria multimediów
Gorące newsy
- 1. Smuda: W kadrze nie ...
- - Mecz z Łotwą jest tak samo ważny, jak te, które rozgrywaliśmy z zeszłym roku. Zawodnicy będą walczyli o miejsce w składzie, bo trzech z nich będę musiał skreślić. Nawet nie chcę myśleć, kogo będę musiał odesłać do domu, każdego jest mi żal - powiedział przed wtorkowym meczem towarzyskim z Łotwą selekcjoner Franciszek Smuda. Spotkanie odbędzie się o 20:45 w Klagenfurcie.czytaj całość
- 2. Drogba odchodzi z Chelsea!
- 3. Robert Lewandowski o Euro: ...
- 4. Łukasz Fabiański w West ...
- 5. Wolski pod lupą niemieckiej ...
- 6. Polacy ograli Kanadyjczyków!
- 7. Paweł Brożek: Wisła to ...
- 8. Kucharczyk: Mógłbym się pod ...
- 9. Grosicki: Raczej nie ma ...







