Eugeniusz Nowak - pierwszy polski olimpijczyk w boksie

2012-07-20 ostatnia aktualizacja: 2012-07-20 15:18 źródło: bokser.org  fot. Ring Wolny
Boks
Eugeniusz Nowak

Gdy boksował na igrzyskach, „Papa” Stamm nie był jeszcze „Papą”, a tych, dla których stał się „Papą” nie było nawet na świecie. Przerośli go sławą, ale to on przecierał szlaki. Na tydzień przed igrzyskami w Londynie, na których nie wystąpi żaden pięściarz znad Wisły, przypominamy sylwetkę Eugeniusza Nowaka, uczestnika Paryża 1924, pierwszego olimpijskiego przystanku w historii polskiego boksu.

Urodził się 30 grudnia 1895 roku w Krakowie. Od małego ciągnęło go do sportu i morza. Gdy trochę podrósł, fascynację łajbami zamienił w czyn, zaciągając się jako majtek na austriacki krążownik Novara. Potem dostał się na okręt S.M.S Szent Istvan. - Istna wieża Babel – mówił. Prawie 400 facetów, z różnych stron świata, w tym dziesięciu Polaków.

Na morzu robić można niewiele. Zapalić, popić, zagrać w karty, może coś poczytać, ewentualnie chwilę popracować. I myśleć, co dalej – a gdy się myśli, co dalej, mając przed oczami snujących się, zamkniętych na małej przestrzeni samców, wpadnie się w końcu na stary jak świat pomysł – walczymy! Nie inaczej było na Szent Istvan. To właśnie tam Nowak zaliczył pięściarski debiut.

- Był to boks dziki, nie ujęty przepisami. Nie było żadnych rund. Walczyło się wówczas do upadłego. Zwycięstwo odnosił ten, który uczynił przeciwnika niezdolnym do walki. Ring tworzyło się w ten sposób, że na pokładzie okrętu rozciągano matę. Liny były… „żywe” tzn. składające się z samych marynarzy, którzy otaczali gęstym murem walczące pary, zagrzewając je okrzykami do wysiłku. Zawodnicy dobierani byli do siebie kategoriami według kart lekarskich, na których obok rysopisu figurowała waga. Rozdawano rękawice i zaczynała się bezlitosna, mordercza młocka – relacjonował.

Walk na punkty nie było. Gdy zawodnicy już nie mogli, a żaden nie chciał zrezygnować, dawano im chwilę na odpoczynek. I znowu – bach, bach!

Nowakowi to bach, bach bardzo się spodobało. Miał dobre warunki, przydzielono go do wagi półciężkiej. Nokautował największych kozaków.

Pod koniec 1916, gdy pierwsza wojna trwała w najlepsze, przebywał z załogą na Adriatyku. Ich okręt został storpedowany przez włoski ślizgowiec. Zatonął. Blisko 700 ofiar. Nowak się uratował. Się i jednego z członków załogi.

- Rodzina wyratowanego przez długie lata przysyłała mi w dowód wdzięczności kwiaty – wspominał później.

Marynarzem był do 1920. W tym właśnie roku został powołany do Warszawy na pierwszy kurs YMCA. Ukończył go już w 1921, z wyróżnieniem. Boks wykładał wówczas amerykański trener Georg Burford. - Właśnie tu zostałem bezpowrotnie zdobyty dla boksu – mówił.

Szybko wziął się do pracy. Wkrótce zorganizował z pomocą innych 14-dniowe tournee po kraju, które miało na celu popularyzację pięściarstwa.

- Początki były bardzo ciężkie. Dzień w dzień przez okrągłe dwa tygodnie staczałem pokazowe walki, początkowo z Burfordem (wyjechał wkrótce do Stanów Zjednoczonych) a później z kim się tylko dało. (…) Często leczyłem w pociągu kompresami doznane kontuzje, aby już następnego dnia stanąć do kolejnej pokazówki – opowiadał.

W 1924 podczas pierwszych mistrzostw Polski zdobył srebro w wadze półciężkiej. W tym samym roku, po 28 latach od pierwszych nowożytnych zawodów w Atenach, polskie pięściarstwo zadebiutowało na igrzyskach olimpijskich. Oprócz Nowaka do Paryża udali się Jan Ertmański, Jan Gerbich, Tomasz Konarzewski i Adam Świtek. Żadnemu się nie powiodło. Nowak po raz pierwszy w życiu został znokautowany – już w pierwszej rundzie pokonał go Irlandczyk William Murphy.

- Duży wpływ na moją porażkę miało m.in. duszenie wagi (blisko 7 kg) z półciężkiej do średniej – wspominał.

Po powrocie z igrzysk boksował jeszcze przez kilka lat. Potem zajął się trenerką w pabianickim Włókniarzu. Sukcesu na paryskich igrzyskach nie odniósł, ale w jego domu na ulicy Skromnej 4 pamiątkowy medal uczestnictwa w imprezie zajmował szczególne miejsce.

Zmarł 31 marca 1988 roku.

Z ostatniej chwili

Znani sportowcy

Ostatnie filmy

Zobacz wszystkie filmy arrow

Galeria multimediów

Zobacz wszystkie fotogalerie arrow

Gorące newsy

1. Legia gra dalej
Legia Warszawa rozgromiła irlandzki St Patrick's Athletic 5:0 (1:0) w rewanżowym meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Dwie bramki strzelił Miroslav Radović, po jednej Michał Żyro i Marek Saganowski. Piąta bramka to samobójcze trafienie irlandzkiego obrońcy Conan Byrne. W następnej rundzie Legia zagra z Celtickiem Glasgow. czytaj całość
2. Krychowiak piłkarzem Sevilli
3. Udany początek Górnika
4. Powrót Vojo
5. Berg ma kłopoty
6. Pogoń wyszarpuje zwycięstwo
7. Potencjalni rywale polskich drużyn ...
8. Legia może zagrać z ...
9. Bez niespodzianki w Belgii