Elżbieta Krzesińska, z domu Duńska, urodziła się 11 listopada 1934 w Młocinach koło Warszawy, ale zaraz po wojnie przeprowadziła się z rodzicami do Elbląga. Stała się posiadaczem chyba najsławniejszego warkocza w historii światowej lekkoatletyki, ale o tym za chwilę.
Skakała wzwyż, biegała 80 metrów przez płotki, lecz przede wszystkim była świetną skoczkinią w dal. Jej wielki talent został odkryty w wyjątkowych okolicznościach. Otóż pod koniec roku szkolnego, kiedy z powodu licznych nieobecności na lekcjach wychowania fizycznego groziła jej gorsza ocena, nauczyciel oznajmił, że otrzyma od niego na świadectwie piątkę, jeśli przeskoczy poza narysowaną przez niego na piasku skoczni linię. Skok wypadł znakomicie, a młodziutka jeszcze wtedy Ela wylądowała daleko poza wyznaczoną linię i w taki nietypowy sposób zaczęła się jej wielka kariera.
Po maturze wyjechała do Gdańska, gdzie zaczęła studia, ale i profesjonalny trening. Tam też związała się z Andrzejem Krzesińskim, najpierw w relacjach trener-zawodniczka, a potem mąż-żona. W 1952 roku poleciała do Helsinek na pierwsze w karierze Igrzyska Olimpijskie, gdzie doszło do kuriozalnej sytuacji. Oddała świetny skok, który ostatecznie dałby jej srebro, ale jej długi warkocz przy lądowaniu zostawił ślad, ponad pół metra przed śladem lądowania reszty ciała. Zdezorientowani sędziowie przerwali zawody, ale musieli szybko podjąć decyzję i pod wpływem ostrych protestów ekipy węgierskiej niestety dla pani Elżbiety uznali, że warkocz jest także częścią ciała i odjęli jej ponad pół metra, przez co spadła o dziesięć oczek – z drugiej na dwunastą pozycję. Dwa lata później, już z przyciętym warkoczem, wyskakała brąz na mistrzostwach Europy, a także trzeci z rzędu tytuł mistrzyni kraju. Na igrzyska w Melbourne (1956) pojechała już jako mężatka, co wyjątkowo dobrze wpłynęło na jej postawę. Skoczyła 6 metrów i 35 centymetrów, dzięki czemu wyrównała własny rekord świata z tego samego sezonu. Nie dała rywalko żadnych szans i zdobyła złoty medal olimpijski. Sukces rodzi sukces i Krzesińska została laureatką prestiżowego plebiscytu na najlepszego sportowca organizowanego przez Przegląd Sportowy. Jeszcze większą klasę pokazała jednak podczas kolejnych zmagań olimpijskich, cztery lata później w Rzymie. Miała na nie w ogóle nie jechać, ponieważ dwa miesiące przed startem uległa pechowemu, acz poważnemu wypadkowi. Podczas treningu uderzyła piętą w wystającą deskę i bardzo mocno stłukła stopę. Czas mijał, a bolesny wysięk wciąż pozostawał. W końcu dwa tygodnie przed zawodami pani Elżbieta zdecydowała się na poważny zabieg, który na szczęście udał się i kontuzja powoli zaczęła zanikać. Lecąc na igrzyska Krzesińska nie była jednak w pełni sprawna i jej szanse na medal wydawały się iluzoryczne. Pech nie opuszczał naszej reprezentantki i w rannych eliminacjach zostawiła swoje buty na stadionie. Gdy wróciła na arenę zmagań na wielki finał okazało się, że ów buty ktoś zabrał i nie miała w czym startować. Z pomocą przyszła firma Adidas i na czas zawodów pożyczyła jej obuwie. Problem polegał na tym, ze buty były męskie i o dwa numery za duże. Pomimo tych wszystkich niedogodności i uciążliwej kontuzji pięty Polka oddała skok na odległość 6 metrów i 27 centymetrów, co ostatecznie dało jej srebro. Mogła spokojnie wygrać złoto, ale gdy słabo skacząca w finałach Wiera Kriepkina przyszła do niej z poradą, Krzesińska udzieliła jej tak cennych wskazówek, że rywalka przeskoczyła ją o dwa centymetry. Pozostawał wielki niedosyt, ale były też tego jakieś pozytywy. Wylatując na te zawody pani Elżbieta oświadczyła, iż jeśli zdobędzie złoto, wówczas na kolanach powróci do wioski olimpijskiej, a że była osobą honorową, na pewno musiałaby wypełnić złożoną obietnice.
Dwa lata później (1962) zdobyła jeszcze srebro mistrzostw Europy w Belgradzie. Odpuściła zawody tej rangi cztery lata wcześniej z powodów macierzystych. Wielokrotnie zdobywała mistrzostwo Polski w wielu dyscyplinach - w skoku w dal (1952, 1953, 1954, 1957, 1959, 1962, 1963), w biegu na 80 metrów przez płotki (1957) oraz w pięcioboju (1953, 1962). Ustanawiała także rekordy Polski we wszystkich tych konkurencjach, jak również w skoku wzwyż. W 1994 roku wydała swoje wspomnienia w książce pod tytułem „Zamiatanie warkoczem”.
Znani sportowcy
Ostatnie filmy
Galeria multimediów
Gorące newsy
- 1. Bruksela: Radwańska rozbiła Curenko
- Agnieszka Radwańska pokonała Ukrainkę Łesię Curenko 6:1, 6:0 i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA na kortach ziemnych w Brukseli.czytaj całość
- 2. Oficjalnie: Euro 2012 bez ...
- 3. Smuda: Wtedy być może ...
- 4. Towarzysko: Sobiech dał zwycięstwo ...
- 5. Znana jest wyjściowa jedenastka ...
- 6. Lenczyk: Mogę powiedzieć, że ...
- 7. Lewandowski najlepszy we wtorkowych ...
- 8. Lienz: Obraniak nie trenował
- 9. Urban: Legia kontaktowała się ...













